• "Szukałem ciebie" - historia o pokonywaniu barier

    Sztuka jest nieskończona, pozwala artyście na rozciągnięcie swojego dzieła do nieograniczonych rozmiarów i w niedające się przewidzieć kierunki. Również jej odbiorcy mogą ją poszerzać o kolejne połacie interpretacyjne. Generalnie - ze sztuką można wiele i przez to też sztuka może wiele. Przekonałem się o tym podczas pracy nad pierwszym teledyskiem promującym mój nadchodzący album. Pracy, przy której bardzo pomogli nam ludzie, o których zwykliśmy sądzić, że to raczej oni potrzebują naszej pomocy. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Kreatywne życie w samym środku imprezowego szaleństwa

    Kiedy sprostanie wymogom codzienności w Polsce urasta do rangi wyzwania, cieszy każda oaza normalności, w której dzięki kreatywności i kooperacji ludzi udaje się przezwyciężyć, wydawałoby się ciążące na nas ograniczenia. Masz prawdziwy powód do dumy, kiedy jesteś tego częścią. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Młoda Rosja jest podobna do nas. A przynajmniej chce być

    Podczas gdy nad naszymi głowami politycy wymachują szabelkami, obrzucając się obelgami, groźbami i jabłkami, zwyczajni ludzie po obu stronach barykady prowadzą ożywiony dialog. Dialog, trzeba to przyznać, toczy się w bardzo przyjaznej atmosferze. W momencie gdy na najwyższym szczeblu atmosfera w relacjach z Rosją się zagęszcza, na poziomie mikro daje się zaobserwować tendencję zgoła odwrotną. CZYTAJ WIĘCEJ
  • O tym, jak stałem się lewakiem. Część druga, ostatnia.

    Przed tygodniem zamieściłem na tym portalu swój mały manifest. Odtąd jestę lewakę. Nie skończyło się jednak na li tylko deklaracjach, od razu przystąpiłem do szaleńczego ataku, rozsiewania lewackiej zarazy i hedonistycznych pseudo-wartości. Życie zaś samo przyniosło piękny epilog do tego nikomu niepotrzebnego tekstu o niczym. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Banner czystości vs SEKSEDUKATORZY

    Wielkoformatowa reklama w środku miasta jest zawsze bolesnym ciosem dla ludzi ze śladowym chociaż wyczuciem estetyki. Ta, która zawisła niedawno w Poznaniu, jest jednak szczególna, bo prócz niszczenia jego krajobrazu, stanowi akt mentalnego terroru. Terroru wymierzonego w jego mieszkańców. CZYTAJ WIĘCEJ
  • O tym, jak stałem się lewakiem. Część pierwsza.

    Mówiłem sobie i innym, że nie będę się w to pakował. Złorzeczyłem na specjalistów, którzy poświęcili wiele lat na kłótnie. Kipiałem, ilekroć którakolwiek ze stron próbowała przeciągnąć linę na swoją stronę. A próbowała często, i to i jedna, i druga. Beze mnie. Babranie się w tej połajance było dla mnie czymś niedojrzałym, napawało odrazą. Każdego zarażonego atakowałem swoją neutralnością, agitując na rzecz zdrowego rozsądku i niewzruszoności. Ale nie, nie. Nie! Przyszedł czas, by powiedzieć: “nie”. Co oznacza automatycznie: “tak”, dla którejś ze stron. A zatem comming out, jestę lewakę! Tyle, że… jakie to ma tak naprawdę znaczenie, jeden więcej do zmasakrowania w tę, czy w tamtą - co za różnica? CZYTAJ WIĘCEJ
  • 25 lat dumy

    Z deprecjonowaniem osiągnięć wolnej Polski, można sobie poradzić bardzo łatwo - wystarczy wspomnieć trwogę, z jaką spoglądaliśmy na Ukrainę niedawno. Ukrainę, która startowała do swojej niepodległości z bardzo podobnego pułapu, a dziś walczy o prawo do dobrobytu, którego my zdajemy się nie dostrzegać. Ale właśnie nie zamierzam ruszać tego argumentu, ani żadnego innego, politycznego. Za sukcesem Polaków w ostatnim ćwierćwieczu przemawiają jeszcze lepiej ich osobiste triumfy. Warto się nimi chwalić... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Pogadajmy o hip-hopie... nowym popie

    Duże media w zetknięciu z hip-hopem są nieporadne, albo mało efektowne, oddają więc pola niezależnym kanałom i udają, że Polacy słuchają Dody. Tymczasem poza nimi stworzył się nowy główny nurt w polskiej rozrywce. Pora przyznać, że pop jest dzisiaj hip-hopowy. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Football, bloody hell, czyli jaka piękna katastrofa

    Wcale się nie cieszę z ostatecznego upadku wielkiego Manchesteru, choć przyznam, że fanem Czerwonych Diabłów nigdy nie byłem. Nigdy nie byłem, ale jednak nieraz to właśnie za nich ściskałem kciuki, choćby wtedy gdy wydzierali z gardła Bayernu puchar Ligi Mistrzów, albo kiedy przegrywali z Porto prawie pewny udział w półfinale tych rozgrywek. Mieli świetne momenty, wielkie drużyny i galaktycznych piłkarzy - a ja właśnie tego oczekuję od futbolu. Zwłaszcza jeśli idzie o tych ostatnich. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Cham Phoenix: Sam zmień swoje życie

    Ten kawałek okazał się samospełniającą się przepowiednią. Cham Phoenix mówiąc o wprowadzaniu zmian w życie, bardzo szybko doczekała się realizacji swoich postulatów. Trudno ją uznać za wieszczkę, raczej za kobietę, która wzięła los we własne ręce. Kiedy grime’uje “your lifes what you make it, you create it”, możecie być pewni - wie o czym mówi. CZYTAJ WIĘCEJ