O autorze
Długo się zastanawiałem nad tym, czy jestem bardziej publicystą, czy bardziej raperem i muszę powiedzieć, że raczej na pewno nie wiem...

"Szukałem ciebie" - historia o pokonywaniu barier

Plan klipu "Szukałem ciebie"
Plan klipu "Szukałem ciebie" fot. Szymon Otulakowski
Sztuka jest nieskończona, pozwala artyście na rozciągnięcie swojego dzieła do nieograniczonych rozmiarów i w niedające się przewidzieć kierunki. Również jej odbiorcy mogą ją poszerzać o kolejne połacie interpretacyjne. Generalnie - ze sztuką można wiele i przez to też sztuka może wiele. Przekonałem się o tym podczas pracy nad pierwszym teledyskiem promującym mój nadchodzący album. Pracy, przy której bardzo pomogli nam ludzie, o których zwykliśmy sądzić, że to raczej oni potrzebują naszej pomocy.

Kręcenie klipów to dla mnie przeważnie ciężkie przeżycie. Już samo zorganizowanie wszystkiego tak, by w jednym miejscu znalazł się ktoś z kamerą, pomysłem, wszelkimi środkami do jego zrealizowania, stanowi spore wyzwanie. Zwykle największy problem jest z ludźmi - robienie filmów bez aktorów, nawet amatorów, nie należy do najłatwiejszych. Ogłoszenia na facebooku dają niewiele, odbierane są prędzej jako chęć pochwalenia się, niż rzeczywista prośba o pomoc. A szczerze, samo robienie klipu to żaden powód do dumy. Wszytko zależy od tego, co to za klip oraz co i jak przedstawia. Ale z tego projektu jestem akurat cholernie dumny.





Kiedy dowiedziałem się o akcji w jakiej się udziela mój znajomy ze Stowarzyszeniem Sportowo-Rehabilitacyjnego “Start”, mającej na celu pomoc… w aktywizacji seksualnej osób niepełnosprawnych ruchowo, zaszumiało mi w głowie klasyczne “czego to ludzie…”. Jednak wystarczyła chwila, by dostrzec w tym głębszy sens. Można rzec nawet, że esencjalny. Bo przecież każdy chyba czuje podobnie, chce kochać i być kochanym, i też każdy w końcu się przekonuje, jak kręta droga prowadzi do miejsca, w którym moglibyśmy spotkać miłość. Jednak dla niektórych z nas jest ona jeszcze bardziej wyboista. To, że przez chwilę miałem wątpliwości, co do zasadności takich działań, pokazuje, że także i mnie trzymają mentalne blokady, stereotypy w podejściu do “tych spraw”.



- Tak naprawdę to ta edukacja, którą tu prowadzimy bardziej przydałaby się ludziom z ich otoczenia - rzucił Michał ze START-u, kiedy dotarliśmy na miejsce i szykowaliśmy się do przywitania się z chętnymi do wzięcia udziału w teledysku. I w istocie, po chwili przekonaliśmy się, że tym, co połączyło tę grupę nie była wcale chęć zdobycia informacji, ale bardziej pragnienie pokonywania barier. Niektóre z nich tak dają się we znaki, że trzeba bardzo dużego wysiłku, by im sprostać, są pewnie i takie, które już na zawsze pozostaną niepokonane, ale przecież całą masę innych, głównie psychologicznych i społecznych, można obejść, albo nawet zlikwdować. To dotyczy także naszego oporu do rozdzielenia troski, jaką jesteśmy w stanie kogoś otoczyć, od przekonania o jej aseksualności.



Dzień zdjęciowy, jak i afterparty przebiegły w świetnej atmosferze i myślę, że widać to na klipie. W końcu miałem okazję pracować z całą grupę osób, dla której perspektywa udziału w klipie była ciekawą przygodą. Entuzjazm i otwartość aktorów wyzwoliła pokłady energii, do której zwykle dostępu raczej nie mamy i nie szukamy. Ale czy to oznacza, że moi nowi znajomi charakteryzują się jakąś specjalną mocą? Nic z tych rzeczy. Jeśli miałbym wskazać jakiś wspólny mianownik, który mógłby ich od nas odróżniać, to jedynie to, że dużo lepiej zdają sobie sprawę z tego, że niektóre rzeczy mogą się zdarzyć raz w życiu.
Trwa ładowanie komentarzy...